fg
public intoxication
Autor: Bronakowski Grzegorz , Gatunek: Proza, Dodano: 21 września 2017, 20:40:57
Boli mnie głowa, od wczoraj coś próbuje wyjść z tego jajeczka,
może jak od kinder dodać proszek do pieczenia i wodę, a później wstrząsnąć, problem sam się.
To były dobre zabawy z dzieciństwa, prawie jak kapsle, później już nie. Papierosy i bit box zamiast radia, nigdy się nie nauczyłem, ale lubię, jak ja dawno bit boxu nie słyszałem.
Dziwne rozrywki jak kopanie żula nie przemawiały do mnie. Zwróciłem mu uwagę, ogólnie zwracałem uwagę, z jakiegoś powodu. Świat się pokręcił, coraz więcej dymu. Tylko to i nagrywki i nagrywki, całe dnie lepienie sampli od rana do piętnastej, wpadali i coś i coś tam a mikrofon najpierw karaoke, ale w wyniku ciężkich stanów został rozbity wraz z ostatnim nagraniem na pierwszej wspólnej płycie. Public Intoxication, dosłownie. Z podziękowaniem dla Wojtasa miałem później pojemnik w domu z mini mikserem, właściwie to nie wiem, chyba byłem wiarygodny, do dziś trudno mi uwierzyć, żeby ktoś się tym jarał poza nami. Cud był gorzej odbierany, na moje solo patrzyli jeszcze jako coś, Piotrek zgadzał się na moje dziwne pomysły nie korygowania wpadek, cóż, było świetne, ale.
nie znałem się na tym, pisanie tekstów to było najłatwiejsze, nagrywanie czysta przyjemność, ale nie znałem się na tym. Nikt mi po prostu nie zapewnil tego co miałem w sobie, więc zamiast szukać sam sobie zapewniałem, a każdy powód żeby się zjarać był dobry, a właściwie wszystko co miało w sobie cokolwiek poza zawieszeniem było dobre po jaraniu, jakoś tak.

trzecia płyta, ostatni kawałek. mój solowy. więcej cudu nie było
  • Autor notki: Bronakowski Grzegorz
  • 21 września 2017, 21:11:24
  • Podoba mi się!
  • Komentarze: 1

Podoba się (0)

Komentarze (1)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się