vilanella urojona

Autor: Bronakowski Grzegorz , Gatunek: Poezja, Dodano: 11 grudnia 2017, 23:13:36

Komentarze (9)




  • a gdyby tak - kurwa mać - mogło być normalnie
    a przyszło mi po zaułkach jak ta dziwka stać
    kiedy pogasły niespodziewanie latarnie

    przyszło trzech - co kurwa leszcz, oddawaj pieniądze
    a ja nie miałem nic, więc powiedziałem tak - was
    za fraki brać, w mordy lać, raz po raz przykładnie

    cios - na twarzy pięść - uświadomieniem, że błądzę
    kopniaków grad - szyderczy śmiech - w ustach krwi smak
    "biedą opasły niespotykanie zasraniec"

    kiedy odeszli ból głowy jak kac nad ranem
    a z drugiej strony znów słychać kroki lecz jak wstać
    aż strach się bać, kurwa mać, boję się fatalnie

    w mroku krok za krokiem wciąż bliżej przeznaczenie
    ciężkie buciory po bruku jak wyrok - osz fack
    szepty narosły nadspodziewanie nachalnie

    szpitalna sala, w pasy związali lekarze
    hydroksyzyna rozpływa się w żyłach- myśl -ach!
    a gdyby tak, kurwa mać, mogło być normalnie
    a tutaj zgasły niespodziewanie latarnie

  • i na tym zakończymy. miłego



  • Grzesiek, ty mały tarantulu!!!
    skasowałeś wszystko!!!!!!!!!!

    tak nie można od razu wszystkiego kasować...
    to musi poleżeć minimum ze dwaścia lat!
    Wszy_stkiego dobre_go :)



  • ba, w dodatku nie będę dawał tu nic . czasami pogadać przyjdę. a Ty co?


  • to zanim tak uczynisz, to jeszcze wstaw po wierszu z każdego gatunku.
    ale co, że ja co?
    bo ja raczej nic.


  • nie znam się na gatunkach,
    mogę Ci bardziej klasyczną vilanelle wrzucić:

    Vilanella depresyjna




    gdy z dnia na dzień jest tylko coraz większy bezsens

    idź do lekarza – mówią – tabletki niech ci da

    ale ja nie chcę, bo to coraz większa przestrzeń



    ta pustka to ja, tą pustką zapełniam miejsce

    i to już ten stan, gdy zniknie ona - zniknę ja

    więc z dnia na dzień mam coraz bardziej puste serce



    nie czuję nic już i to nic nazywam pięknem

    a piękno jest samotne - odstaje - jestem sam

    i tego chcę, bo to coraz większa przestrzeń



    pełna mnie, pełna piękna, pełna pustki pełnej

    jakże idealnie niezniszczalnej przez swój brak

    lecz z dnia na dzień jest tylko coraz większy bezsens



    i jak to zgodzić? ku niebu wyciągam ręce

    błagając i modląc się o zrozumienia dar

    ale jest tylko brak, wciąż coraz większa przestrzeń



    wciąż coraz większe nic, po nic najpiękniejsze

    czyli po śmierć – jej nie chcę, więc umywam ręce

    lecz z dnia na dzień jest tylko coraz większy bezsens

    Boże ja nie chcę, znikam w coraz większą przestrzeń

  • Jak to Pan powiedział? Ogłady trochę więcej, czy coś w tym temacie?

    I elokwencji przy okazji życzę. I niezadawania się z "warcholstwem". Na dobre to Panu wyjdzie - zarówno psychicznie, jak i literacko, bo:

    ma Pan zadatki,
    tylko zbyt mało gładki,
    najeża się Pan niemal jak jeż,
    a przecież Jeż to nawet nie zwierz,
    dlatego szkoda swą formę tracić,
    mlaskać, ferwożyć i kołomacić,
    intelekt wyróżnia człowieka od zwierza.
    Bertha pozdrawia, choć nie dowierza.





  • Dooobre! Bernadetta k, - tuman, jełopica, urzędnik państwowy, - ma jednak tę nad tobą, Grzesiu, wyższość, że się nie ślimaczy, nie chlipie, nie łka, nie jęczy, - lecz wali tępym, bawolim czołem wprost na przód. Bierz przykład.

  • jeśli zacznę podchodzić do tego poważnie to skorzystam z rad bernadetto.

    jezu, strzepuj gnój gdzie indziej

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się